To Marzanna jest temu wszystkiemu winna. Widocznie się nie utopiła na dobrze, a ludzie zwariują.
Najpierw Yitin, który wypowiada się zazwyczaj wyważonym tonem, lekko się uniósł. Potem Pan Vendôme, który jest mistrzem elegancji kiedy pisze po francusku, zaczął klnąć po amerykańsku. Andrzej odopwiedział po fińsku a Mik na to po grecku. Istna wieża Babel
