Re: Sezon ogórkowy w pełni
Posté par:
yitin (IP Loggée)
Date: 16 janvier, 2012 16:22
Dans mon série "Sezon ogórkowy", je voudrais maintenant présenter (d'après onet.pl) un cas réel qui était suivi par toute la Pologne. Pour les forumeurs d'en tirer un avantage linguistique, j'ai souligné certains mots intéressants.
---------------------------
Historię Betanek z Kazimierza Dolnego zna chyba każdy. Bunt, widzenia, ekskomunika, eksmisja – to właśnie te słowa najczęściej pojawiały się w kontekście tej sprawy. Jeden z najdotkliwszych konfliktów w łonie polskiego Kościoła katolickiego miał dwóch głównych bohaterów; przełożoną klasztoru siostrę Jadwigę Ligocką i byłego franciszkanina o. Romana Komaryczko. Ta dziwna para poznała się w latach 90., kiedy oboje studiowali na KUL. Połączyła ich fascynacja mistycyzmem i charyzmatycznymi ruchami religijnymi. Zakonnik nad swoje codzienne obowiązki przedkładał wizyty w kierowanym przez Ligocką domu sióstr Betanek w Kazimierzu Dolnym. Podobno jeździł tam, by pomagać przyjaciółce w „weryfikacji duchowej” nowicjuszek. Owa weryfikacja polegała, według słów dziewcząt, które przez nią przeszły, na intensywnym dotykaniu ciała kobiet. Praktyki te miały w opinii ojca Romana wzniecić żarliwą wiarę oraz przywiązanie do Kościoła i Boga. Mimo zakazu przebywania na terenie klasztoru wydanego przez ojców franciszkanów, ten dalej jeździł do Kazimierza pod pretekstem przeprowadzania praktyk energoterapeutycznych.
Wykluczony w końcu ze zgromadzenia za niesubordynację, zakonnik na stałe osiadł w rządzonym przez Ligocką domu zakonnym, gdzie za jej aprobatą kontynuował swoje działania. O tym okresie wiadomo bardzo niewiele. Jedynych świadectw dostarczyły Betanki, które zdecydowały się uciec z opanowanego przez duet przyjaciół domu. Według nich w kaplicy klasztornej odprawiano celebrowane w dziwnych, nieistniejących językach nabożeństwa, siostra przełożona decydowała niepodzielnie o życiu zgromadzenia na podstawie rzekomych objawień, a ojciec Roman, jako równoprawny przywódca, w najlepsze oddawał się swoim lubieżnym praktykom. W tym trwającym kilka lat okresie siostry odcięte zostały od świata. Zerwały kontakt z rodzinami, żyły w przekonaniu, że Jan Paweł II nie umarł, poddawane były przez ojca Romana „praniu mózgu”. Betanki zwracały się do swej przełożonej per mateńko, a do księdza per Jezus. Wszystko przybrało znamiona sekty. Sprawa miała bardzo głośny finał. Zmanipulowane zakonnice w 2006 r. zbuntowały się przeciwko decyzjom Episkopatu i Watykanu. Zostały wykluczone z zakonu i w 2007 r. zmuszone, na oczach milionów Polaków, do opuszczenia klasztoru.
Kazimierz Dolny opuścił również Komaryczko. Co stało się z nim później? Wykluczony z zakonu zachował święcenia kapłańskie. Już w 2008 roku władze diecezji łomżyńskiej, której podlega kapłan, skierowały go do posługi duszpasterskiej w parafii św. Rocha we wsi Długosiodło. Kontrowersyjny ksiądz, „ten od Betanek”, nie tylko spełniać miał obowiązki wikariusza, ale również uczyć religii w tamtejszej szkole. Krótko po ujawnieniu tej informacji, do wsi przyjechał prokurator. Poszukiwał on Komaryczki w sprawie ciążących na nim zarzutów. Zarzucono mu m.in. naruszenie miru domowego oraz domniemanego molestowania seksualnego i aktów przemocy, jakie miały mieć miejsce w zakonie betanek w Kazimierzu. Mimo ciążących na księdzu zarzutów ani dyrekcja szkoły, ani władze kościelne nie widziały w dopuszczeniu „Jezusa” do kontaktu z dziećmi niczego złego.
- Oto facet założył niemalże sektę w Kościele, przeciwstawiał się temu, co mówi Watykan, a teraz jest wikarym, jakby nic się nie stało - komentował całą sprawę Szymon Hołownia. Jedyną konsekwencją, jaka spotkała Komaryczko to wyrok 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata za bezprawne przebywanie w domu zakonnic w Kazimierzu Dolnym.
Ta historia jeszcze długo zostanie w pamięci. Zapomnieć będzie tym trudniej, że już niedługo odbędzie się premiera opartego na wydarzeniach w zakonie filmu Barbary Sass „W imieniu diabła”. Tymczasem ksiądz sprawę uważa za przebrzmiałą i żyje tak, jakby w przeszłości nie stało się nic poważnego, wciąż wierząc, że walczył w słusznej sprawie.
--------------------------
ekskomunika, eksmisja : série de mots commençant par 'eks'. D'autres mots de ce genre sont: ekspatriacja, ekstradycja, ekshumacja, ekspresja, eksterytorialny, ekscentryczny etc.
KUL - Katolicki Uniwersytet Lubelski
żarliwa wiara - je me demande quel est l'équivalent français de cette expression ?
niesubordynacja : l'équivalent purêment slave serait 'nieposłuszeństwo'.
lubieżne praktyki, pranie mózgu - je me demande quels sont les équivalents français de ces expressions ?
mir domowy : 'mir' est un vieux mot slave conservé dans le polonais dans l'expression 'mir domowy'; ce terme est utilisé dans la langue juridique polonais comme un terme formel. Le mot est aussi rarement utilisé dans le sens de 'szacunek, poważanie, zgoda'. En russe, le mot 'mir' est très courant signifiant 'monde' et aussi 'paix'. L'équivalent courant polonais de ce mot ici serait 'spokój/zgoda' .
przebrzmiały - quel serait son équvalent français, s'il vous plaît ?